Niech Twój język podpala do miłości, nie do porównywania, oceniania, moralizowania, krytykowania.

Nie chce uchodzić za nauczyciela, trenera, bo tych jest już zbyt wielu, chcę być rodzicem, który dzieli się swoim doświadczeniem. Rodzicem, który potrafi przyznać się to tego, że pomimo znajomości różnych technik wychowania również popełnia błędy.

Pamiętam, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z programem Szkoły dla Rodziców i Wychowawców, tak naprawdę nie wiedziałam, że za rok to, czego się dowiedziałam na tych spotkaniach w pełni wykorzystam nie tylko w rodzinie, ale również w pracy.

Może miałeś doświadczenie pracy na tonącym statku, jeśli nie to chcę się z Tobą podzielić swoim doświadczeniem, którego owocem była jedność, oddanie i zaangażowanie załogi do końca.

  1. To obecność – od tego się zaczyna „być obecnym”
  2. To uważność – można być obecnym, ale zajmować się sobą, to nie jest uważność
  3. To nazywanie uczuć – tak nie pomyliłam się..

To, co uświadomiła mi Szkoła dla Rodziców i Wychowawców o uczuciach doskonale mogłam wykorzystać w tym trudnym momencie, to był klucz do utrzymania zaangażowania w zespole a jakie ono jest, kiedy statek od dłuższego czasu nabiera wody myślę, że nie muszę tłumaczyć. Nazywanie uczuć wiele razy ratowało mnie i moich współpracowników przed groźnymi wybuchami, a jeśli już one się pojawiły łatwiej było oczyścić atmosferę po wybuchu.

  1. To umiejętność dostrzegania potrzeb, nie zachcianek.

Zapytasz, kto myśli o zachciankach, gdy statek wciąż nabiera wody, niestety z moich obserwacji tymi osobami najczęściej są przełożeni, ale nie o tym chcę powiedzieć. Dostrzegając potrzeby ludzi łatwiej było mi ich zrozumieć, rozumiejąc drugą osobę komunikacja stawała się łatwiejsza, ponieważ zmieniała moje postrzeganie rzeczywistości. Jednak nie myśl drogi czytelniku, że można tonąć bez ofiar, one były, ale nie poszły na marne, ponieważ uświadomiły i obnażyły mi moje granice, które tu i ówdzie były poszarpane. Skąd o tym wiedziałam?. O tym również mówiły warsztaty dla rodziców.

  Jak wrażliwe stają się uszy, szkoda tylko, że tak mało przechodzi na serce..

W pierwszych dniach po ukończeniu szkoły bardzo łatwo wyłapywałam z otoczenia to, w jaki sposób rodzice, opiekunowie odnoszą się do siebie i do dzieci, bolało mnie to i myślałam „ nie, tak nie mów”, nie, tak nie powinieneś”. Zresztą tak też zwracałam uwagę mężowi z czasem zauważyłam, że to prowadzi do budowania murów.

Dziś spotykając się z rodzicami zawsze o tym opowiadam, by przestrzec ich przed takimi praktykami. Myślę, że najlepszą metodą jest dawanie dobrego przykładu a efekty będą przemawiać za siebie ja w końcu tak zrobiłam i to zaowocowało tym, że mój mąż postanowił przejść przez Szkołę dla Rodziców i Wychowawców.

Beata

Beata na trzecim spotkaniu dotyczącym nastolatków doświadczyła na sobie tego, czego nie dopuszczała do siebie mając dorastającą córkę. Podczas dramy zrozumiała, że zabraniając wzmaga apetyt, pojawia się myśl by kłamać, kombinować byle tylko osiągnąć to, czego się pragnie w danym momencie. Wchodząc w rolę nastolatki odczuła jak stosowane przez nią metody wywołują to, czego jako matka chciała uniknąć. Doświadczenie to dziś owocuje uważnym słuchaniem i pokazywaniem, jakie mogą być konsekwencje takiego czy innego działania córki. Zabranianie zastąpiła metodą wygrana- wygrana, która była pokazywana na warsztatach.

Tomek, tak go nazwę by uszanować tego wyjątkowego chłopca.

Tomek miał mocno „przyszyta metkę” niegrzeczny, złośliwy, uparty nawet czasami agresywny. Gdybym nie miała świadomości jak etykietowanie kształtuje i krzywdzi drugą osobę pewnie też bym się pod tym podpisała i przyjęła, że taki właśnie jest. Postanowiłam jednak wykorzystać wiedzę warsztatów i polować na każdą najmniejsza grudkę złota w jego zachowaniu, za każdym razem mocno akcentując „etykietującym”, czego dziś Tomek dokonał, chłopiec oczywiście zawsze to słyszał. Obserwowanie zmian, jakie następowały w zachowaniu Tomka było czymś niesamowitym, ale jeszcze większym zaskoczeniem była zmiana, jaka zachodziła w „etykietujących”, przestali mówić niegrzeczny, złośliwy a coraz częściej słychać było „Tomek dzisiaj pomagał mi..”, „Tomek sam przyszedł i przeprosił..” itd.

Metody, którymi dzielę się na warsztatach nie są żadną nowością o wielu z nich pewnie słyszałeś, co innego jednak jest słyszeć czy przeczytać a co innego doświadczyć na sobie. Trudno jest coś wprowadzać w życie, kiedy się samemu tego nie przeżyło, dlatego zachęcam każdego rodzica na przygodę w Szkole dla Rodziców i Wychowawców.

 

„Wszystko, co przeżyliśmy, co nas spotkało jest ważne. Serce żyje wszystkim tym, czym żyje nasza pamięć. Kiedy żyje w nas ból ono żyje zranione naszym bólem. Kiedy żyje w nas radość ono żyje radością”.

 ( gdzieś to przeczytałam dziś nie pamiętam gdzie, ale się pod tym podpisuję i proszę o wybaczenie autora tego cytatu za brak jego danych)

Dołącz do rodziców i opiekunów , którzy budują relacje z dziećmi opartą na więzi.

Rodzina to miejsce wzrastania, bezpieczna przystań, jednak obecne czasy uderzają w ten fundament, ciągle poszerza się przestrzeń wychowania człowieka. Rolę wychowania w dużej mierze oddajemy w ręce środków społecznej komunikacji.

Rodzina, szkoła, kościół - to co było fundamentem przestaje się liczyć a przecież wychowanie to sfera intelektualna , emocjonalna, działaniowa  jednak  odniesiona do systemu wartości i norm moralnych.

Spotykając się z rodzicami, młodzieżą, słyszę  jak bardzo ten fundament jest atakowany przez brak czasu, nasycenie dobrami materialnymi. Biegamy za próżnością, wzrastamy w egoizmie, pozwalając by pycha dusiła płomień więzi rodzinnych. Rodzina powinna być miejscem odpoczynku i radosnego przebywania, kształtowania prawidłowych relacji międzyludzkich, miejscem prowadzenia ku psychicznej dojrzałości, która między innymi będzie objawiać  się odpowiedzialnością za swoje czyny.

„Łatwiej jest zmienić ustrój - trudniej odmienić człowieka” kard. Stefan Wyszyński

Szkoła dla Rodziców i Wychowawców to program skierowany do osób, które pragną świadomie budować relację z dzieckiem opartą na więzi i wzajemnym szacunku.

Celem Warsztatów jest  wspieranie rodziców, opiekunów, wychowawców w radzeniu sobie z codziennymi wyzwaniami, jakie nam towarzyszą w wychowaniu dzieci i młodzieży.

Zajęcia w dużej mierze to ćwiczenia, dramy, debaty, gdzie często odwołujemy się do doświadczeń z własnego dzieciństwa, dlatego na cotygodniowych spotkaniach poprzez osobiste doświadczenie mamy okazję odkrywać i uczyć się, jak wykorzystywać w wychowawczej praktyce własne możliwości, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.

Nieocenionym skarbem jest też wzajemna wymiana doświadczeń, która również pobudza nas do refleksji nad własną postawą.

Program szkoły dla rodziców i wychowawców oparty jest na książkach:

A.Faber i E. Mazlish pt. „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”, „Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie, żeby samemu żyć z godnością”, „Wyzwoleni rodzice, wyzwolone dzieci. Twoja droga do szczęśliwej rodziny”, „Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole”, „Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały” (Wydawnictwo Media Rodzina).

Jeśli jesteś rodzicem, wychowawcą, opiekunem, który chce dowiedzieć się:
  • Jak budować realne poczucie wartości dziecka
  • Jak wspierać proces usamodzielniania się dziecka
  • Jak uwalniać dziecko od grania narzuconych ról
  • Jak zachęcać  dziecko do współdziałania
  • Jak konstruktywnie rozwiązywać problemy i konflikty
  • Jak wyrażać oczekiwania i ograniczenia, by były przez dziecko respektowane
  • Jak chwalić, by dziecko umiało podnosić się po porażkach

To te warsztaty są właśnie dla Ciebie; !

Warsztaty obejmują 40 godzin zajęć, odbywają się raz w tygodniu. Grupa liczy 12-15 osób.

W ramach szkolenia uczestnicy otrzymują materiały do pracy własnej.

Często po zakończeniu zajęć z inicjatywy uczestników powstają grupy wsparcia, mające na celu utrwalenie zdobytych umiejętności i rozwiązywanie bieżących problemów.

caret-down caret-up caret-left caret-right
Maria Urbańczyk Filotea

Rodzice

Nie chce uchodzić za nauczyciela, trenera, bo tych jest już zbyt wielu, chcę być rodzicem, który dzieli się swoim doświadczeniem. Rodzicem, który potrafi przyznać się do tego, że pomimo znajomości różnych technik wychowania również popełnia błędy.
Moje rekomendacje „Szkoły dla Rodziców i Wychowawców”
Scroll to top